maj 8, 2008 by humanshadow
Długą drogę przechodziło Ministry I tak na dobrą sprawę mało kto kocha zespół za całokształt twórczości wliczając w to pierwsze albumy wypełnione piosenkami a’la Depeche Mode. Jaką pozycję w historii zespołu zajmuje album Psalm 69? Możliwe że tą samą co Vulgar Display of Power Pantery czy Reign In Blood Slayera – kierunkiem który zespół obierał po latach błędów. Jak więc wypada ten album przy innych płytach zespołu? Tak że zwroty inne niż „rewelacja” nie przechodzą przez gardło choć osoby które pierwszy raz stykają się z tym gatunkiem mogą mieć problemy z akceptacją takiej formy przekazu.
To co najbardziej charakteryzuje ten album to fragmenty mowy bezimiennych postaci które, jaki się później okaże, idealnie dopasowują się do tego zlepku muzyki, mowy i gry instrumentów tworząc klimat gęsty jak śmietana. Gorzka śmietana.
Szkoda jedynie że potem nastąpiły dość katastrofalne dla zespołu wydarzenia w tym zbyt długi czas oczekiwania na nowy album przez co część „fanów” zapomniała o zespole a część nie miała zbyt dobrej opinii o kolejnych płytach zespołu.
Moja przygoda albumem zaczęła się w 2004r. czyli już troszkę czasu od jego premiery minęło. Wszystko zaczęło się od jednego słowa które widniało na okładce jakieś prostej budżetowej gry, wyszukania tego w Internecie i odkrycia nowego wymiaru muzyki na niedługo przed poznaniem NIN. Just One Fix bo o nim mowa poraża klimatem i klimatem który tworzy gitara próbująca grać jak w jakimś horrorze klasy A. Kolejne utwory to coraz większa fiksacja (nihilistyczny Jesus Built My Hotrod, Psalm 69, Corrosion) a warstwa tekstowa zanika ustępując miejsca grze instrumentów czy mowie bezimiennych postaci.
Jeśli zespół pragnął zrobić wrażenie na słuchaczu to udało mu się to z nawiązką.
Gwarantuję Ci drogi słuchaczu że pierwsze spotkanie z tym albumem będzie dla Ciebie wstrząsające chyba że nie gustujesz w mocniejszym brzmieniu.
Najbardziej smuci fakt że Al Jourgensen zaplanował rozwiązanie zespołu z nieznanych mi przyczyn.
Tagi: 69, industrial, Ministry, Psalm 69, recenzja
Napisane w Uncategorized | 1 Komentarz »
maj 6, 2008 by humanshadow
Kiedyś Cmq pisał na swoim GS’ie o problemie piractwa muzycznego i troszkę o internetowej dystrybucji. Chciałbym go serdecznie pozdrowić i niech wie że prócz Niego są jeszcze osoby które kupują płytę z muzyką.
Kiedyś byłem namiętnym kupcem na Allegro które dzisiaj powinno się przemianować na Alledrogo. Szukałem płyty swojego ulubionego wykonawcy (NIN „With Teeth”) i gdy tak szukałem coś tańszego niż za 60 i więcej mój wzrok przykuł dopisek „NOWA! FOLIA!”. Nic szczególnego ale cena… 18zl! Może nie zszokowany ale zdziwiony wchodzę na stronę przedmiotu i widzę jak ostatnia z 3 sztuk czeka na to aż ją kupię. Sprawdzam opis – wysyłka standardowo ~7zł i to co przykuło moją uwagę to opis przedmiotu który leciał mniej więcej tak: „Płyta była zakupiona w Kijowie, jedyny mankament to język z tył płyty ale myślę że nie powinna to być dotkliwa wada”. Dodatkowo istniała możliwość poproszenia sprzedawcy o zdobycie płyty na zamówienie..
Rewelacja? Raczej tak gdyż po otrzymaniu przesyłki płyta wyglądała normalnie, „tak jak ze sklepu”. Jedyny mankament to wspomniały język i… cena.
To dlaczego w takim razie do jasnej cholery za tą samą płytę muszę zapłacić w Polsce trzy razy tyle jak nie więcej??
Żeby było śmieszniej – polskie płyty z muzyką pop kosztują … około 20zł. Dodatkowo działa pewna niby-promocja „światowe hity polskie ceny” czy jakoś tak gdzie cena jest niewiele niższa niż te 50zł.
Temu kto porównał Polskę do dziecka z downem ( na forum gazety.pl) powinni dać mu Wobla. Ne wiem co to jest ale czy cokolwiek w kraju trzyma się, za przeproszeniem, kupy?
Tagi: Allegro, gazeta.pl, muzyka, promocja, protest
Napisane w Uncategorized | Komentarzy: 4 »
maj 6, 2008 by humanshadow
A więc obiecałem Wam recenzję Legend: Hand of God jednak jak wcześniej wspomniałem krótką. A więc jazda z tym koksem!
Zastanawiające jest dlaczego recenzenci tak mocno biją w ten tytuł? Że mało zmian w stosunku do innych tytułów? Ale w tym gatunku nie można wprowadzić żadnych rewolucji! Tytuł ten odróżnia się od innych jemu podobnych na tyle że gramy w to samo, nie ma tego wrażenia „że to już było”. No dobra, wiec czym się najmocniej wyróżnia ten tytuł? Walką gdzie w starciu z większością przeciwników nie ma sytuacji w której nie trafiasz przeciwnika stojącego jak kołek. Przeciwnik robi unik i cios umyka. Proste a jakie fajne! Kolejnym pomysłem jest kursor a raczej postać elfki która towarzyszy naszej postaci od urodzenia. Ta zawsze ostrzega Nas o tym czy zbyt mocno krwawimy czy wypadło coś ciekawego lub po prostu zagada gracza. Wnerwi jednak to że po raz dwudziesty powtarza swoją jakże zabawną kwestię.
FABUŁA
Erm, że co??
A no niby jest ale jest ujmująco głęboka jak rów pod plecami. Siły Zua zaatakowały jakąś krainę i tylko wybraniec który odnajdzie Ważny Przedmiot może ich powstrzymać. A kto się zresztą przejmuje fabułą w H’n’s? To jeden z minusów który recenzenci biorą na siłę, no ale żadnego gracza nie obchodzi jak wygląda fabuła podczas większej sieki.
WALETY
Co urzeka w grze? Klimat na który składa się wiele czynników począwszy od systemu walki, grafiki (no sprzętu wymaga niezłego, Crysis już chyba ma mniejsze) po tak małe szczegóły jak zasady rządzące światem czy detale na zbrojach i broni (nawet zostaje krew na nich). Grywalność jest wysoka chyba że właśnie ukończyłeś Lokiego i po tych 250h masz wszystkiego dość, to lepiej odczekaj i zagraj kiedy tego naprawdę potrzebujesz.
ZADY
Wymagania sprzętowe jak już wspomniałem, po dotarciu do pierwszego miasta uświadamiasz sobie że nie masz co robić z kasą. Brzmi znajomo co nie (jak w Sacred)? No i doszedłem do walki ze smokiem który wg poradnika jest łatwy do pokonania bo mało mobilny. Bullshit! Obraca i porusza się szybciej niż nasz bohater! Dla przypomnienia – spotykamy go po zdobyciu 20lvl i nie jest bynajmniej bossem na koniec aktu:/ A i zapomniałem o tym iż jeśli nie będziesz co jakiś czas powracał do starych miejscówek na grindowanie to po jakimś czasie nie będziesz mógł dawać sobie rady ze spotykanymi przeciwnikami.
OCENA KOŃCOWA:
9/10
Jeśli zamierzasz grać w grę jak najwięcej możesz odjąć dwa punkty bo w większej dawce potrafi zanudzić.
BTW. Powiem szczerze że zignorowałem tu brak multi gdyż 1) rozwaliłoby to tryb single 2) od czego są MMORPG-i? No chyba że tak jak ja szukacie gry F2P która nie ma mangowej otoczki, to prócz (na upartego) GW daje radę.
Tagi: Hack'n'slash, Hand of God, Legend, RPG
Napisane w Recenzje | Brak komentarzy »
maj 6, 2008 by humanshadow
-A Pan, z kim Pan jest? Z X czy Y?
-Z żadną z tych opcji.
-??
-Dlaczego Pan tak na mnie patrzy?
-To że nie można być nigdzie. Musisz mi powiedzieć z kim jesteś!
-Ale z nikim..
-WYBIERAJ K***!
Tak wygląda mniej więcej dialog z typowym obywatelem Polski w sprawach gdy trzeba zająć wyznaczoną pozycję. W zależności od charakteru, zainteresowań, ulubionej drużyny piłkarskiej pozycji w hierarchii czy humoru albo innych czynników dialog wygląda inaczej.
Po krótkim namyśle każdy wie że zajęcie pozycji neutralnej nie daje dodatkowych korzyści ale też dodatkowych kłopotów. Sam staram się taki być gdyż w tym kraju zdarza się że Wybór częściej przynosi Nam straty (z uszkodzeniami ciała włącznie).
Jak to jest być „postacią neutralną”?
Każdy kto grał w RPG (te papierowe i na PC) podczas tworzenia swojej postaci musiał określać jej charakter. Mógł przeczytać przy tym jak działają postacie które otrzymują taki czy inny charakter. Neutralne postacie, jak czytamy, „starają się nie wpychać się w nie swoje sprawy, trzymają się z dala od kłopotów a przy podejmowaniu ważnych decyzji starają się wybierać tak aby ponieść jak najmniejsze straty i ew. mieć jakieś korzyści”.
To jak wygląda taka postać neutralna w świecie współczesnym w nie zawsze pięknym kraju nadwiślańskim? Powiedzmy szczerze, jej życie jest wbrew pozorom dosyć ciężkie gdyż co rusz pojawiają się osoby które każą nam koniecznie zająć jakieś stanowisko. I nie ważne że nic nam to nie daje oprócz kłopotów z tymi którzy mają przeciwne zdanie. Pół biedy gdy te osoby są zrównoważone, najwyżej wyjdziemy na głupka albo odkryjemy niską wartość naszych poglądów które możemy jeszcze zmienić. Gorzej ma się sprawa z tymi którzy nie potrafią prowadzić konstruktywnego dialogu i ich jedynym asem w rękawie (dosłownie) jest szeroki biceps. Nie mogę oczywiście zapomnieć o osobach którzy kurczowo trzymają się swoich poglądów i nieważne że są w błędzie, gadają bzdury wyssane z palca czy to co im wmówiła „góra”. Nie przekrzyczysz takiego i radzę, z całego serca, abyś szybko się oddalił.
Coś o sobie: mieszkam w dość małej miejscowości (ok. 2 000 mieszkańców) otoczonej równie niewielkimi mieścinami. Każdy kto mieszka w takich miejscach wie jak wygląda tzn. typowy przedstawiciel takiej miejscowości. Sam wyróżniam się mocno na tym tle ale to opowiadanie na inny moment… Zamiast napawać się tym co się ma, tym że nie ma tych warkotów pojazdów pod oknem czy tego hałasu człowiek chodzi cały dzień obrażony na świat z postawą niechęci czy ataku. W takich miejscach trudno o konstruktywne rozmowy czy coś tak abstrakcyjnego jak argumenty.
Czasami jednak dochodzę do wniosku że cena tej neutralności jest bardzo wysoka…
Tagi: neutralność, Polska
Napisane w Teksty własne | Brak komentarzy »
maj 6, 2008 by humanshadow
A więc miło mi widzieć Ciebie drogi anonimowy Internauto w moim skromnym blogu. Czego możesz sie tutaj spodziewać? Jako gracz z dużym ośmioletnim stażem będę pisał tutaj swoje przemyślenia, dawał recenzje gier, płyt czy publikował swoją dziwną twórczość. Skrywam w sobie sekrety które nie każdy jest w stanie pojąć, życie nigdy nie było takie piękne i już nie będzie. Ten “kawałek Internetu” służy mi do nieskrępowanego wyrażania myśli które w realnym świecie nie zawsze są akceptowane.
A więc nowy rozdział sie rozpoczął. Niech myśl ludzka niczym nieskrępowana zacznie głosić prawdę. Aye!
Napisane w Uncategorized | Brak komentarzy »