Adnotacja

marzec 6, 2009 by humanshadow

<object width=”250″ height=”350″><param name=”movie” value=”http://blip.pl/widget.swf” /><param name=”wmode” value=”transparent” /><param name=”flashvars” value=”blip_user=specshadow&color_scheme=jacket&corner_radius=0&”><embed src=”http://blip.pl/widget.swf” wmode=”transparent” width=”250″ height=”350″ flashvars=”blip_user=specshadow&color_scheme=jacket&corner_radius=0&” type=”application/x-shockwave-flash” /></object>

EDIT: nawet na GS robię coraz mniej wpisów. To macie ode mnie BLIPa.

Pewnie zastanawiacie się dlaczego nic nie piszę.

Okazuje się że moje życie zostało na swój sposób ustabilizowane i pisanie większych tekstów mija się (na razie) z celem.

Mam 2 niedokończone recenzje, 1 krótką i treściwą ale nie wartą chyba publikacji, oraz 3 teksty.

Dlaczego więc utworzyłem konto na wordpress?

Odpowiedź jest jedna – chodzą (uzasadnione) głosy że inna platforma blogowa – Gramsajty na gram.pl – prawdopodobnie chyli sie ku upadkowi.

Strata takiej bazy użytkowników jest potwornie dotkliwa i w przypadku zejścia gram.pl przerwany kontakt właściwie zostanie stracony. Katastrofa dla mnie niewyobrażalna. I to wszystko po usamodzielnieniu się spółki…

Dalej możecie czytac moje wpisy na gram.pl i póki zyje piszę tylko tam.

Co do rozwiązania spółki – obym się mylił…

4p0calYp5a wg Speca

listopad 20, 2008 by humanshadow

…i przyszedł czas kiedy magiczne, o randze boskiej, MegaHertZe rządziły światem, podwojenie pamięci kosztowało całą pensję a postacie swą kanciastością przebijały klocki Lego.
Kto miał zaszczyt żyć w tych czasach jako pstry smarkacz z pokładami wolnego czasu ten nigdy nie zapomni tej przyjemności obcowania z Grami Video.
Starsi wiekiem i doświadczeniem mówią, że teraz robi się je dla pieniędzy zapominając że w tym samym celu ukazywały się One na światło dzienne dekadę temu, ustrzegając się piekielnego zjawiska fordyzmu.
Albowiem dzisiaj to Najstarsi wiekiem i doświadczeniem rzewnie zapłakali nad swym losem i przyszłością gdyż oto narodził się moloch, tytan Pogardy Umysłu, który obietnicą wsparcia niedołężnych i w potrzebie, ufordyzował dzieło ludzkie Grami Video zwanymi.
Tedy oto poczęły się pojawiać masowo Gry Taśmowe którymi gardzili nawet ich Ojcowie, okazując pogardę wobec Niezyskownych i skazując ich na Skasowanie.
To co wyróżniało Taśmowe to upośledzenie intelektualne tak, aby Graczom nawet nie drgnęła powieka bo gry te elementem Globalizacji jawiły się.
Bowiem ci którzy przeglądali starożytne pisma wiedzą że Czas Globalizacji doprowadzi do śmierci ludzkości, albowiem Gracze i ludzie bez instynktów swoich szybko pomrą w mroku dziejów…

Generacje, pieniądze i dwie strony konfliktu

sierpień 16, 2008 by humanshadow


Przed chwilą udało mi się ukończyć (M)Ass Effect. Gra szczyciła się mianem RPGa więc oczekiwałem dużej porcji rozrywki na długi czas. Dwadzieścia godzin to niewiele jak na grę z tego gatunku.

Syndrom „Miliona Myśli” zaatakował mnie bardzo boleśnie bo ile rzeczy można jeszcze zawrzeć w grze, a jakże to niewykorzystany potencjał… Co ciekawe planowane są kolejne części więc dlaczego by nie zawrzeć tego wszystkiego w jednej części? Patrząc na to z ekonomicznego punktu widzenia ta pierwsza opcja (3 części zamiast jednej) jest lepsza niż jedna, epicka całość. Do czego zmierzam? Ludzie jęczą jakoby w tym przemyśle chodziło tylko i włącznie o pieniądze a „dawniej było lepiej”. Mają rację bo chodzi o pieniądze… Ale czy to oznacza że dawniej robiono gry tylko dla idei? Oj nie sądzę bo młody i zdolny człowiek zrobiłby wszystko aby przeżyć z tego co robi. Tak zrobił John Carmack (i robi do dzisiaj), tak zrobił Bill Gates (także) jak i Miyamoto.

Ileż to razy słyszeliśmy że „dawniej było lepiej” ? Tak mówią ludzie starsi, rodzice, słuchacze, gracze oraz zwolennicy socjalizmu okupujący wiejskie spożywczaki. Jak to jest że istnieją obok siebie ludzie którzy żyją wspomnieniami, plujący na to co niedawno wyprodukowano, opakowane w folię, czasem dorównujące tym co stworzono w epoce tych ludzi. Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to przypadek z „Follow the Leader” Korna. Album świetny, dobrze przyjęty przez recenzentów i słuchaczy i… notorycznie opluwany. A to dlatego że nie przypomina tego co zaprezentował zespół na dwóch pierwszych płytach. Dalej - Counter Strike: Source o którym gracze mówią „ niedopracowany, kolorowy, zmieniony w zwykłą strzelaninę(?) z wygórowanymi wymaganiami sprzętowymi”. Inni mówią że to przez trudność w spiraceniu, cenę, i paradoksalnie – lepsze dopracowanie gry (mniej bugów do wykorzystania). Rację mają obie strony ale ta pierwsza nie dopuszcza do swojej świadomości tego że wszystko podlega ewolucji albo ginie, tym boleśniej im mniejszy był stopień zmian. Gracze twierdzą że „dawniej to same hity robiono” co jest wierutną bzdurą bo tak dawniej jak i teraz obok megahitów i klasyków powstawały produkcje godne pogardy i zapomnienia. To co cechuje rynek gier to czas – jeden rok spory kawał czasu a 5 lat to niemal epoka.

Na zakończenie dodam też że dawniej producenci tworzyli gry z myślą o zarobku (zdziwieni?), graczu aby dobrze się bawił przy ich grze oraz o tym jak sprawić by coś tak brzydkiego przyciągnęło potencjalnego nabywcę. Teraz skupiają się tylko na zarobkach…

Oto słynna scena seksu w Mass Effect!

Deathwath – recenzja na kolanie pisana

lipiec 19, 2008 by humanshadow

Od mojego ostatniego seansu filmowego minęły 3 lata, trzy długie lata świadomości że idąc do kina nie mam szansy obejrzenia niczego wartościowego. Jedyną szansą pozostało poszukiwanie w jakimś magazynie wyższego poziomu niż brukowiec i udanie się z listą filmów do wypożyczalni. Poniższa pozycja pojawiła się podczas czytania Nowej Fantastyki gdy to mogłem poczytać recenzje z innego, niemniej ludzkiego punktu widzenia recenzje pewnego filmu.

Film pochodzi z 2002 roku więc ma swoje lata ale nie wiedzieć czemu dowiaduję się o nim dopiero niedawno. Czym zatem jest przysłowiowa dolina cieni?

Zacznę inaczej – oto mamy rok 1917, pierwsza wojna światowa i starcie Brytyjczyków z Niemcami (Jerries). Głównym bohaterem jest szeregowiec Shakespeare który aby zaciągnąć się do wojska podwyższa swój wiek. Akcja zaczyna się właściwie po pięciu minutach gdy to bohaterowie docierają do jednego wielkiego okopu tworzącego jeden wielki okrąg co przeczy to tradycyjnej metodzie robienia okopów. Ma to uświadomić chyba o nieuchronności nie tyle tego co nadejdzie a tego jak można rządzić własnym losem.
Akcja właściwa miała polegać na tym że grypa brytyjskich żołnierzy (grupa „Y”) miała zabezpieczyć okopy przed Niemcami. Wrogami których nie było bo jak się okazuje wrogiem był własny kumpel z oddziału niezależnie od stopnia.
Pisanie recenzji takiego filmu jest trudne bo mimo iż film jest wojenny strzelania tu niewiele a jak już to do swoich. Mimo tego kiedy i gdzie się rozgrywa akcja film kładzie naciska na psychiczny aspekt wojny. Nie mówi o jej bezsensowności ale o tym co potrafi zrobić z człowiekiem gdy ten w akcie rozpaczy i szukania Boga zmienia się w coś co można nazwać personą bez resztek humanizmu.
Film co prawda posiada efekty specjalne ale pomijając jedną zbędną scenę można chyba powiedzieć że chyba ich jednak nie ma. Ot, taki paradoks. Zamiast nich reżyser tak manipuluje obrazem że potrafi wywoływać w widzu choć mały impuls do przemyśleń.

Lubię filmy wojenne jak i psychologiczne zajmujące się zagadnieniem psychiki ludzkiej. Tymczasem w tym filmie wojny znanej z innych filmów … nie ma. Nie ma żadnej walki, prowizoryczna obrona przed niczym (aby zapobiec spoilerom nie podam nazwy, powiem tyle że jest symboliczna). się nie liczy. Polecam każdemu kto lubi oglądać kino jedyne w swoim rodzaju.

Garść porad

maj 22, 2008 by humanshadow
  1. Obrazek przy odtwarzaniu w Winampie v. 5 i nowsze

Po niezbyt udanym Winampie 3 na długo odwróciłem się od niego po to aby powrócić tym razem do jeszcze lepszej wersji która już bez błędów poprzedniczki zachwyciła mnie od razu. Przejrzystość, wygoda czy bajery – połączenie wszystkiego dobrego w dotąd wydanych wersjach.

Oprócz fajnej skórki cieszy też możliwość dodawania obrazków przy odtwarzaniu muzyki, choć jest to proste trochę czasu mi zajęło aby sprawdzić co będzie najlepsze.

Aby dodać obrazek należy go najpierw zdobyć, można użyć wyszukiwarki obrazków w Google ewentualnie z własnych zbiorów. Należy zmienić nazwę obrazka na Folder.jpg, następnie należy zmniejszyć wymiary obrazka do rozdzielczości 200×200px. Taki plik umieszczamy w folderze w którym trzymamy utwory. Pozostaje jeszcze tak ustawić okienko z programem podczas odtwarzania aby cieszyć się tym co zrobiliśmy.

  1. Ikony dla poszczególnych folderów

Chyba każdy spotyka się z sytuacją kiedy to podczas przeglądania zasobów komputera musi się borykać z koniecznością wyostrzenia wzroku aby dostrzec katalogu którego szukamy. Problem ten udało mi się rozwiązać przy pomocy programu ArtIcons który po krótkim opanowaniu pozwolił mi usprawnić późniejsze przeglądanie katalogów.

Najpierw należy zdobyć obrazek który w jakiś sposób kojarzy się z zawartością folderu (choć trudno zdobyć coś co miałoby się kojarzyć z bałaganem i, w ogólnym tego słowa znaczeniu, syfem), następnie klikamy prawym przyciskiem myszy na obrazku i następnie wybieramy Otwórz za pomocą -> articons. Następnie program się pyta o rozdzielczość ikony, myślę że 64×64px będzie wystarczająca, potem należy wybrać Save gdzie pod wierszem gdzie zmieniamy nazwę pliku wybieramy format, powinniśmy wybrać .ICO i to właściwie wszystko.

  1. Samodzielne dodawanie wsparcia dla gier w Xfire

Często spotykam się sytuacją gdy jakaś gra nie posiada wsparcia w Xfire, absurdem jednak jest to że zdarza się to także grom RPG czy przygodówkom na które często potrzeba poświęcić masę czasu, dużo więcej niż na zapowiadane superprodukcje nie wyróżniające się niczym poza grafiką, na przejście których potrzeba popołudnia albo niewiele więcej. Częściowo to rozwiązano na forum Xfire gdzie zamknięto, z błahego powodu („niech w topikach podają dane”), topik w którym dodawano kilka informacji m.in. dane rejestru w Windowsie („regedit” w „Uruchom…”). Przykładowo znaleźliśmy takie dane:

[xxxx]

LongName=Legend: Hand of God

ShortName=legendhog

LauncherDirKey=HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Microsoft\Windows

\CurrentVersion\Uninstall\Legend: Hand of God_is1\InstallLocation

LauncherExe=Starter.exe

DetectExe=legend.exe

Launch=%UA_LAUNCHER_EXE_PATH% %UA_LAUNCHER_EXTRA_ARGS% %UA_LAUNCHER_NETWORK_ARGS%

InGameRenderer[0]=D3D9

InGameRenderer[1]=D3D10

InGameFlags=USE_PRESENT|ENABLE_MOUSE|USE_DINPUT_MOUSE

(tu czasami dodawana jest ikona, niestety nigdzie nie ma zastosowania)

„xxxx” to numer pod którym znajduje się podany przez nas tytuł, maksymalna wartość to 9999. Dane te wklejamy (na samym końcu) do pliku „xfire_games.ini” który jest w folderze z programem. Numer jaki należy wpisać nawias kwadratowy musi być znacznie większy od tego który posiada ostatnia domyślna gra na liście, może być to 6958, 9999, 8521 czy inna, byle nie doszło do sytuacji w której cyfry się dublują bo grzebania w tym pliku aby znaleźć określone liczby nie polecałbym najgorszemu wrogowi. Następnie, jeśli posiadamy ikonę, dajemy ją do folderu Icons. I to w zasadzie tyle.

  1. Zwiększenie ilości podglądów dla Naszej pracy na stronie DeviantArt.com

Każdy z nas musiał się spotkać z tym że jeśli nie stworzył jakiegoś dzieła sztuki to ilość odwiedzin, która rzutuje na ich ilość w przyszłości, będzie skromna nawet nikła. Jak sprawić że będziemy mieli trochę „View”?

Jeśli posiadamy konto na DA należy się z niego wylogować a następnie poszukać swoich prac, w tym celu używamy wyszukiwarki gdzie wpisujemy: „by:Autor” gdzie Autor to nasz pseudonim artystyczny. Znaleźliśmy nasze prace? Dobrze, więc kiedy widzimy rezultat wyszukiwania szukamy naszej pracy, następnie należy kliknąć na odnośnik który nas skieruje do obrazka z naszym dziełem. Wtedy w wyszukiwarce używamy Przejdź do poprzedniej strony aby wrócić. Ponownie klikamy na odnośnik i cofamy się z powrotem i ponownie kierujemy się do naszego dzieła i ponownie się cofamy. Powtarzamy to tyle razy aż uzyskamy ilość nie rodzącą zdziwienia gdy proste rysunki mają niezłą oglądalność i to na starcie. Myślę że wartość View 30 na sam początek, nawet przy średnich pracach, będzie wystarczająca.

Recenzja Psalm 69: The Way to Suceed and the Way to Suck Eggs

maj 8, 2008 by humanshadow

Długą drogę przechodziło Ministry I tak na dobrą sprawę mało kto kocha zespół za całokształt twórczości wliczając w to pierwsze albumy wypełnione piosenkami a’la Depeche Mode. Jaką pozycję w historii zespołu zajmuje album Psalm 69? Możliwe że tą samą co Vulgar Display of Power Pantery czy Reign In Blood Slayera – kierunkiem który zespół obierał po latach błędów. Jak więc wypada ten album przy innych płytach zespołu? Tak że zwroty inne niż „rewelacja” nie przechodzą przez gardło choć osoby które pierwszy raz stykają się z tym gatunkiem mogą mieć problemy z akceptacją takiej formy przekazu.

To co najbardziej charakteryzuje ten album to fragmenty mowy bezimiennych postaci które, jaki się później okaże, idealnie dopasowują się do tego zlepku muzyki, mowy i gry instrumentów tworząc klimat gęsty jak śmietana. Gorzka śmietana.

Szkoda jedynie że potem nastąpiły dość katastrofalne dla zespołu wydarzenia w tym zbyt długi czas oczekiwania na nowy album przez co część „fanów” zapomniała o zespole a część nie miała zbyt dobrej opinii o kolejnych płytach zespołu.

Moja przygoda albumem zaczęła się w 2004r. czyli już troszkę czasu od jego premiery minęło. Wszystko zaczęło się od jednego słowa które widniało na okładce jakieś prostej budżetowej gry, wyszukania tego w Internecie i odkrycia nowego wymiaru muzyki na niedługo przed poznaniem NIN. Just One Fix bo o nim mowa poraża klimatem i klimatem który tworzy gitara próbująca grać jak w jakimś horrorze klasy A. Kolejne utwory to coraz większa fiksacja (nihilistyczny Jesus Built My Hotrod, Psalm 69, Corrosion) a warstwa tekstowa zanika ustępując miejsca grze instrumentów czy mowie bezimiennych postaci.

Jeśli zespół pragnął zrobić wrażenie na słuchaczu to udało mu się to z nawiązką.

Gwarantuję Ci drogi słuchaczu że pierwsze spotkanie z tym albumem będzie dla Ciebie wstrząsające chyba że nie gustujesz w mocniejszym brzmieniu.

Najbardziej smuci fakt że Al Jourgensen zaplanował rozwiązanie zespołu z nieznanych mi przyczyn.

Fenomen ceny płyt z muzyką

maj 6, 2008 by humanshadow

Kiedyś Cmq pisał na swoim GS’ie o problemie piractwa muzycznego i troszkę o internetowej dystrybucji. Chciałbym go serdecznie pozdrowić i niech wie że prócz Niego są jeszcze osoby które kupują płytę z muzyką.

Kiedyś byłem namiętnym kupcem na Allegro które dzisiaj powinno się przemianować na Alledrogo. Szukałem płyty swojego ulubionego wykonawcy (NIN „With Teeth”) i gdy tak szukałem coś tańszego niż za 60 i więcej mój wzrok przykuł dopisek „NOWA! FOLIA!”. Nic szczególnego ale cena… 18zl! Może nie zszokowany ale zdziwiony wchodzę na stronę przedmiotu i widzę jak ostatnia z 3 sztuk czeka na to aż ją kupię. Sprawdzam opis – wysyłka standardowo ~7zł i to co przykuło moją uwagę to opis przedmiotu który leciał mniej więcej tak: „Płyta była zakupiona w Kijowie, jedyny mankament to język z tył płyty ale myślę że nie powinna to być dotkliwa wada”. Dodatkowo istniała możliwość poproszenia sprzedawcy o zdobycie płyty na zamówienie..

Rewelacja? Raczej tak gdyż po otrzymaniu przesyłki płyta wyglądała normalnie, „tak jak ze sklepu”. Jedyny mankament to wspomniały język i… cena.

To dlaczego w takim razie do jasnej cholery za tą samą płytę muszę zapłacić w Polsce trzy razy tyle jak nie więcej??

Żeby było śmieszniej – polskie płyty z muzyką pop kosztują … około 20zł. Dodatkowo działa pewna niby-promocja „światowe hity polskie ceny” czy jakoś tak gdzie cena jest niewiele niższa niż te 50zł.

Temu kto porównał Polskę do dziecka z downem ( na forum gazety.pl) powinni dać mu Wobla. Ne wiem co to jest ale czy cokolwiek w kraju trzyma się, za przeproszeniem, kupy?

LEGEND: HAND OF GOD – krutka recka o jeśdzie na maksa

maj 6, 2008 by humanshadow

A więc obiecałem Wam recenzję Legend: Hand of God jednak jak wcześniej wspomniałem krótką. A więc jazda z tym koksem!

Zastanawiające jest dlaczego recenzenci tak mocno biją w ten tytuł? Że mało zmian w stosunku do innych tytułów? Ale w tym gatunku nie można wprowadzić żadnych rewolucji! Tytuł ten odróżnia się od innych jemu podobnych na tyle że gramy w to samo, nie ma tego wrażenia „że to już było”. No dobra, wiec czym się najmocniej wyróżnia ten tytuł? Walką gdzie w starciu z większością przeciwników nie ma sytuacji w której nie trafiasz przeciwnika stojącego jak kołek. Przeciwnik robi unik i cios umyka. Proste a jakie fajne! Kolejnym pomysłem jest kursor a raczej postać elfki która towarzyszy naszej postaci od urodzenia. Ta zawsze ostrzega Nas o tym czy zbyt mocno krwawimy czy wypadło coś ciekawego lub po prostu zagada gracza. Wnerwi jednak to że po raz dwudziesty powtarza swoją jakże zabawną kwestię.

FABUŁA

Erm, że co??

A no niby jest ale jest ujmująco głęboka jak rów pod plecami. Siły Zua zaatakowały jakąś krainę i tylko wybraniec który odnajdzie Ważny Przedmiot może ich powstrzymać. A kto się zresztą przejmuje fabułą w H’n’s? To jeden z minusów który recenzenci biorą na siłę, no ale żadnego gracza nie obchodzi jak wygląda fabuła podczas większej sieki.

WALETY

Co urzeka w grze? Klimat na który składa się wiele czynników począwszy od systemu walki, grafiki (no sprzętu wymaga niezłego, Crysis już chyba ma mniejsze) po tak małe szczegóły jak zasady rządzące światem czy detale na zbrojach i broni (nawet zostaje krew na nich). Grywalność jest wysoka chyba że właśnie ukończyłeś Lokiego i po tych 250h masz wszystkiego dość, to lepiej odczekaj i zagraj kiedy tego naprawdę potrzebujesz.

ZADY

Wymagania sprzętowe jak już wspomniałem, po dotarciu do pierwszego miasta uświadamiasz sobie że nie masz co robić z kasą. Brzmi znajomo co nie (jak w Sacred)? No i doszedłem do walki ze smokiem który wg poradnika jest łatwy do pokonania bo mało mobilny. Bullshit! Obraca i porusza się szybciej niż nasz bohater! Dla przypomnienia – spotykamy go po zdobyciu 20lvl i nie jest bynajmniej bossem na koniec aktu:/ A i zapomniałem o tym iż jeśli nie będziesz co jakiś czas powracał do starych miejscówek na grindowanie to po jakimś czasie nie będziesz mógł dawać sobie rady ze spotykanymi przeciwnikami.

OCENA KOŃCOWA:

9/10

Jeśli zamierzasz grać w grę jak najwięcej możesz odjąć dwa punkty bo w większej dawce potrafi zanudzić.

BTW. Powiem szczerze że zignorowałem tu brak multi gdyż 1) rozwaliłoby to tryb single 2) od czego są MMORPG-i? No chyba że tak jak ja szukacie gry F2P która nie ma mangowej otoczki, to prócz (na upartego) GW daje radę.

Żywot człowieka neutralnego

maj 6, 2008 by humanshadow

-A Pan, z kim Pan jest? Z X czy Y?

-Z żadną z tych opcji.

-??

-Dlaczego Pan tak na mnie patrzy?

-To że nie można być nigdzie. Musisz mi powiedzieć z kim jesteś!

-Ale z nikim..

-WYBIERAJ K***!

Tak wygląda mniej więcej dialog z typowym obywatelem Polski w sprawach gdy trzeba zająć wyznaczoną pozycję. W zależności od charakteru, zainteresowań, ulubionej drużyny piłkarskiej pozycji w hierarchii czy humoru albo innych czynników dialog wygląda inaczej.

Po krótkim namyśle każdy wie że zajęcie pozycji neutralnej nie daje dodatkowych korzyści ale też dodatkowych kłopotów. Sam staram się taki być gdyż w tym kraju zdarza się że Wybór częściej przynosi Nam straty (z uszkodzeniami ciała włącznie).

Jak to jest być „postacią neutralną”?

Każdy kto grał w RPG (te papierowe i na PC) podczas tworzenia swojej postaci musiał określać jej charakter. Mógł przeczytać przy tym jak działają postacie które otrzymują taki czy inny charakter. Neutralne postacie, jak czytamy, „starają się nie wpychać się w nie swoje sprawy, trzymają się z dala od kłopotów a przy podejmowaniu ważnych decyzji starają się wybierać tak aby ponieść jak najmniejsze straty i ew. mieć jakieś korzyści”.

To jak wygląda taka postać neutralna w świecie współczesnym w nie zawsze pięknym kraju nadwiślańskim? Powiedzmy szczerze, jej życie jest wbrew pozorom dosyć ciężkie gdyż co rusz pojawiają się osoby które każą nam koniecznie zająć jakieś stanowisko. I nie ważne że nic nam to nie daje oprócz kłopotów z tymi którzy mają przeciwne zdanie. Pół biedy gdy te osoby są zrównoważone, najwyżej wyjdziemy na głupka albo odkryjemy niską wartość naszych poglądów które możemy jeszcze zmienić. Gorzej ma się sprawa z tymi którzy nie potrafią prowadzić konstruktywnego dialogu i ich jedynym asem w rękawie (dosłownie) jest szeroki biceps. Nie mogę oczywiście zapomnieć o osobach którzy kurczowo trzymają się swoich poglądów i nieważne że są w błędzie, gadają bzdury wyssane z palca czy to co im wmówiła „góra”. Nie przekrzyczysz takiego i radzę, z całego serca, abyś szybko się oddalił.

Coś o sobie: mieszkam w dość małej miejscowości (ok. 2 000 mieszkańców) otoczonej równie niewielkimi mieścinami. Każdy kto mieszka w takich miejscach wie jak wygląda tzn. typowy przedstawiciel takiej miejscowości. Sam wyróżniam się mocno na tym tle ale to opowiadanie na inny moment… Zamiast napawać się tym co się ma, tym że nie ma tych warkotów pojazdów pod oknem czy tego hałasu człowiek chodzi cały dzień obrażony na świat z postawą niechęci czy ataku. W takich miejscach trudno o konstruktywne rozmowy czy coś tak abstrakcyjnego jak argumenty.

Czasami jednak dochodzę do wniosku że cena tej neutralności jest bardzo wysoka…

Budowa własnego Imperium jest zawsze trudna

maj 6, 2008 by humanshadow

A więc miło mi widzieć Ciebie drogi anonimowy Internauto w moim skromnym blogu. Czego możesz sie tutaj spodziewać? Jako gracz z dużym ośmioletnim stażem będę pisał tutaj swoje przemyślenia, dawał recenzje gier, płyt czy publikował swoją dziwną twórczość. Skrywam w sobie sekrety które nie każdy jest w stanie pojąć, życie nigdy nie było takie piękne i już nie będzie. Ten “kawałek Internetu” służy mi do nieskrępowanego wyrażania myśli które w realnym świecie nie zawsze są akceptowane.

A więc nowy rozdział sie rozpoczął. Niech myśl ludzka niczym nieskrępowana zacznie głosić prawdę. Aye!