Fenomen ceny płyt z muzyką
Kiedyś Cmq pisał na swoim GS’ie o problemie piractwa muzycznego i troszkę o internetowej dystrybucji. Chciałbym go serdecznie pozdrowić i niech wie że prócz Niego są jeszcze osoby które kupują płytę z muzyką.
Kiedyś byłem namiętnym kupcem na Allegro które dzisiaj powinno się przemianować na Alledrogo. Szukałem płyty swojego ulubionego wykonawcy (NIN „With Teeth”) i gdy tak szukałem coś tańszego niż za 60 i więcej mój wzrok przykuł dopisek „NOWA! FOLIA!”. Nic szczególnego ale cena… 18zl! Może nie zszokowany ale zdziwiony wchodzę na stronę przedmiotu i widzę jak ostatnia z 3 sztuk czeka na to aż ją kupię. Sprawdzam opis – wysyłka standardowo ~7zł i to co przykuło moją uwagę to opis przedmiotu który leciał mniej więcej tak: „Płyta była zakupiona w Kijowie, jedyny mankament to język z tył płyty ale myślę że nie powinna to być dotkliwa wada”. Dodatkowo istniała możliwość poproszenia sprzedawcy o zdobycie płyty na zamówienie..
Rewelacja? Raczej tak gdyż po otrzymaniu przesyłki płyta wyglądała normalnie, „tak jak ze sklepu”. Jedyny mankament to wspomniały język i… cena.
To dlaczego w takim razie do jasnej cholery za tą samą płytę muszę zapłacić w Polsce trzy razy tyle jak nie więcej??
Żeby było śmieszniej – polskie płyty z muzyką pop kosztują … około 20zł. Dodatkowo działa pewna niby-promocja „światowe hity polskie ceny” czy jakoś tak gdzie cena jest niewiele niższa niż te 50zł.
Temu kto porównał Polskę do dziecka z downem ( na forum gazety.pl) powinni dać mu Wobla. Ne wiem co to jest ale czy cokolwiek w kraju trzyma się, za przeproszeniem, kupy?
maj 6, 2008 @ 8:55 pm
[...] Original post by humanshadow [...]
maj 7, 2008 @ 12:20 pm
To smutne, że za taką siedemnastoletnią płytę Guns N’ Roses (Use Your Illusion I i II, jakby ktoś chciał wiedzieć :]) musiałem zapłacić ponad 60 zł.
No cóż, sztuka kosztuje, przez co kupuję płyty naprawdę wyjątkowe (bądź na wyprzedaży :P)
maj 7, 2008 @ 5:06 pm
Sam płyt raczej nie kupuję z powodów, które opisałeś. Marzy mi się cały czas kolekcja Metalliki na CD (mam na MC no i oczywiście w MP3), ale cały czas żal mi wydać 5-6 dych za jedną głupią płytę.
Nie sposób się nie zgodzić, że takie zachowanie to zero szacunku dla fanów… a potem ktoś narzeka, że fani mają zero szacunku dla artystów.
A najgorsze w tym wszystkim, że z 60 zł za płytę do artysty idzie w najlepszym wypadku kilka złotych. Reszta idzie na produkcję (ksiązeczka, tłoczenie, opakowanie), dystrybucję, promocję no i do pijawek, niestety.
maj 7, 2008 @ 5:33 pm
Gdyby nie to odkrycie płyt kupowanych na Ukrainie to moja kolekcja płyt wyglądałaby dość blado, 1-2 płyty i koniec. Najgorsze jest też to że problem dotyka ludzi młodych (bo skromne kieszonkowe nie wystarcza) jak i o zgrozo także tych ze stałym zarobkiem w postaci pensji.