Monster Hunter Freedom 2 wrażenia/recenzja

Kwiecień 13, 2011

Po 80h spędzonych z grą Monster Hunter Freedom 2 uznałem, że czas podzielić się wrażeniami z gry.

Moim wcześniejszym tekstem byłą próba, uchwycenia dna dwóch stronach formatu A4, ogromu skomplikowania gry. Tekst był pisany nieskładnie, pomieszany z nutką frustracji, w końcu to jedna z najtrudniejszych gier znanych mi czy przemysłowi gier.

Więc jak wygląda początek gry, nie licząc rozpakowywania (unboxing w przypadku gier na PSP wygląda ubogo, gorzej wypadają tylko gry w cyfrowej dystrybucji)? Po stworzeniu modelu postaci z gotowych elementów oglądamy intro w którym widzimy młodzieńca zaatakowanego przez sporych rozmiarów bestię którą – jak się później dowiadujemy – jest Tigrex. O zgrozo nie jest to najsilniejszy przeciwnik jakiego spotykamy. Młody zostaje uratowany i zaprowadzony do wioski Pokke, położonego na zboczu góry miejsca, w którym panuje wczesnowiosenna pogoda a większość mieszkańców (nie licząc poruszających się na dwóch nogach kotów) chodzi w zimowych strojach, wszyscy posługują się jakimś simsopodobnym językiem. Tutaj zaczyna się nasza próba stworzenia historii legendarnego łowcy potworów, naszego awatara w grze z którym przyjdzie się nam identyfikować. Jako łowca żmudnie wspinamy się w hierarchii łowców i łańcucha pokarmowego, stajać się coraz twardszym orzechem do rozgryzienia.

Gra jest produkcji japońskiej, panują w niej inne zasady niż w przeciętnych zachodnich produktach, i występuje w niej grind. Co ja mówię, cała gra to jeden wielki grind! Podążanie przez główny wątek i ewentualnie zrobieniu kilku subquestów prowadzi donikąd albo w paszczę czegoś większego i zanim padnie konsola lub gracz licznik dobije zera bo nawet 50minut może okazać się niewystarczające.

To najbardziej zaawansowany grindfest jaki mi było dane zobaczyć. O ile ten żmudny proces dotyczy cRPG to nie dane będzie zaliczenie do niego Monster Huntera gdyż postać w grze nie zdobywa punktów XP choć zdobywa wyższe rangi które otwierają drogę do nowych questów czy materiałów.

Co ciekawe jest to pierwsza gra od lat, w której rysowałem ręcznie mapy. Zanim ktoś napisze, że wszystko mogę znaleźć w Internecie, niech się zastanowi jak wyglądałoby jednoczesne przeglądanie PC i granie na PSP w typowym polskim środku komunikacji miejskiej.

Naszym pierwszym krokiem w grze jest pobieranie nauki w szkole łowieckiej (cały tuto rial trwa około godziny)  oraz nauka obsługi podstaw obsługi każdym dostępnym gatunkiem uzbrojenia. Każdy typ oręża ma swoje wady i zalety np. największe miecze, mimo swoje dużej j mocy, są powolne. Kolejnym krokiem jest skompletowanie pancerza. „Komplet” jest słowem – kluczem gdyż stworzenie zestawu (głównie z jednego gatunku potwora) umożliwi odblokowanie bonusów, umiejętności. Kosztem innych. Przykładowo skompletowanie zbroi zrobionej ze smoka daje większa odporność na ogień i smoki („dragon” jest oddzielnym współczynnikiem, takim jak żywioły, paraliż czy trucizna) ale minusowe odporności na żywioł wody (i pochodnych – lodu) więc wyprawa w takim stroju do lodowych szczytów będzie pełna niekoniecznie pozytywnych emocji.

W ramach relaksu czy odsapnięcia od pełnych emocji przygód możemy odwiedzić farmę. Mimo swojej niepozorności jest to miejsce kluczowe gdyż tylko tutaj występują składniki niedostępne nigdzie indziej.  Wypadałoby też poddać ją pewnej renowacji, mamy wtedy dostęp do lepszych składników i szansę na osiągnięcia.

W sklepach możemy nabyć podstawowe wyposażenie, jednak co lepsze rzeczy będziemy musieli stworzyć sami, dzięki temu pozornie bezużyteczne graty zwiększają naszą szansę przeżycia. Połączenie kamieni, chwastów i żuków daje nam błyskotki, którym nie oprze się nawet Jego Wysokość Tigrex, znana z filmiku wprowadzającego hybryda wywerny , tygrysa i T-Rexa. Pure ownage, obustronny.

Pieniądze szczęścia nie dają lecz ta zasada nie działa w tej grze. Aby zdobyć lokalną walutę wykonujemy misje zlecane przez starszą wioski lub przez recepcję gildii łowieckiej. Dzielimy je na cztery rodzaje: Slaying, Gathering, Treasure Hunt oraz Urgent. Pierwszy z nich polega na ubiciu jednej wielkiej bestii lub kilku mniejszych, drugi polega na zbieraniu surowców będących uzupełnieniem materiałów zdobytych na potworach. Poszukiwanie skarbów jest o tyle intrygujące, że w ciągu 20 minut możemy bić rekordy punktowe przeliczane potem na Pokke Points (służące do renowacji farmy oraz zakupienia specjalnych przedmiotów ulepszających), szukać naprawdę rzadkich przedmiotów (będą potem widoczne na naszej Karcie Gildi). Potwory w tym trybie są słabsze choć potrafią dotkliwie kąsać. Wisienkę na torcie stanowią Urgent. Mamy 50 standardowych  minut na ubicie bestii – bossów tak wielkich, że pałętanie się pod ich nogami powoduje depresję i odbiera wolę walki. Pokonując je otwieramy sobie drogę do trudniejszych questów czy nowych materiałów. Gracz zostanie postawiony do pionu jeśli nie przygotowywał się do walki i nie dokonywał regularnego grindu.

Kwestie techniczne – gra wygląda jak typowa produkcja na PS2. Widać to na pod względem graficznym czy technologicznym – małe, zamknięte obszary które mają swój urok. Dokuczają ekrany ładowania które uległy znacznemu skróceniu w Freedom Unite. Mimo struktury o skomplikowania gry twórcom udało się wszystkie dostępne przyciski w PSP, każdy z nich ma przynajmniej dwie funkcje zależnie od sytuacji.

Dla kogo jest ta produkcja? Paradoksalnie – dzięki możliwości przełączenia konsolki w stan wstrzymania – mogą w nią grać osoby których denerwują loadingi czy system chekpointów. Trzeba jednak pamiętać o stanie baterii bo w XXI wieku jest z nimi źle. Wiocha, ciemna średniowieczna wiocha. I to nie tylko problem tej konsolki, żeby nie było. Starcie z grą przetrwają tylko najwytrwalsi, którzy potrafią wyciągać wnioski z popełnionych błędów. Brzmi to poważnie, podobnie było w recenzjach Demons Souls. Sam jednak podchodzę do grania na luzie więc nie ma problemów czy zbędnego spinania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: